3 fakty na temat pielęgnacji skóry przy NTM
Nietrzymanie moczu to ciągle temat tabu w naszym społeczeństwie. Pacjenci wstydzą się swojej dolegliwości i nie chcą o niej rozmawiać nawet z lekarzem. Tymczasem istnieją produkty, które pozwalają zminimalizować dyskomfort związany z problemem – specjalne wkładki i kosmetyki, które zadbają o wrażliwą skórę.

Skóra okolic intymnych u osób cierpiących na nietrzymanie moczu wymaga szczególnej pielęgnacji.
Kontakt skóry z moczem może prowadzić do jej maceracji, może też być przyczyną nadkażeń bakteryjnych i grzybiczych. Rodzi też wielki dyskomfort, bo podrażniona skóra piecze, swędzi i boli.
W dodatku na NTM cierpią przede wszystkim osoby w starszym wieku (jednak – co należy od razu stanowczo podkreślić – nie tylko one). Skóra takich osób, z racji wieku, jest bardziej sucha i mniej elastyczna niż u osób młodych. Już sam ten fakt może być przyczyną dyskomfortu i problemów, bo nazbyt sucha skóra łuszczy się, swędzi, jest podatna na pękanie. Jeśli taka skóra często i długo ma kontakt z moczem, może dojść do zmiany pH skóry na bardziej zasadowy, co sprzyja zakażeniom, zwiększa wrażliwość skóry na obtarcia, jest przyczyną odparzeń i odleżyn. Skóra narażona na nadmierny kontakt z moczem jest zaczerwieniona i obrzmiała, bolesna i swędząca, piecze, pojawiają się na niej różne zmiany, a gdy pęka – także strupy.
Dlatego tak ważna jest odpowiednia pielęgnacja takiej skóry. Najważniejsze jest maksymalne skrócenie czasu kontaktu skóry z moczem, co u osób korzystających ze specjalnych wkładek czy pieluchomajtek oznacza odpowiednio częstą ich wymianę, a u wszystkich osób z nietrzymaniem moczu – właściwą higienę skóry.
Do higieny w nietrzymaniu moczu nie wystarczają zwykłe środki higieniczne.
W przypadku nietrzymania moczu, jednym z podstawowych warunków zachowania okolic intymnych w dobrej kondycji jest szybkie obmycie i dokładne wysuszenie skóry oraz przebranie się w suchą, czystą bieliznę po każdym incydencie popuszczenia moczu. W tym miejscu warto przypomnieć, że przy osuszaniu okolic intymnych powinniśmy korzystać ze specjalnego ręcznika.
Do mycia nie należy wykorzystywać zwykłych mydeł. Zdecydowanie lepiej sprawdzą się specjalne emulsje bądź płyny do mycia, zachowujące właściwe pH skóry, przeznaczone dla osób z nietrzymaniem moczu. Takie preparaty mają właściwości ochronne, a więc zapobiegają przesuszeniu i podrażnieniom skóry, działają odżywczo, kojąco i łagodząco na ewentualne podrażnienia. W razie potrzeby stosować można też specjalistyczne kremy czy balsamy chroniące miejsca intymne przed wilgocią, działające przeciwodparzeniowo, a więc natłuszczające skórę i utrzymujące jej właściwą wilgotność (to rozwiązanie może być stosowane zwłaszcza u osób używających pieluchomajtek czy majtek chłonnych). Produkty te zawierają między innymi argininę, która sprzyja odbudowie skóry. Inną substancją wykorzystywaną w tego typu produktach jest tlenek cynku, który ma właściwości ochronne.
Specjaliści podpowiadają, że w przypadku, gdy nie mamy takich preparatów pod ręką, lepiej jest do obmycia wykorzystać zwykłą wodę niż sięgać po mydło. Fachowcy radzą też, by w sytuacjach, gdy umycie się jest niemożliwe, korzystać ze specjalnych emulsji czy pianek nie wymagających zmywania wodą, lub skorzystać z chusteczek odświeżających do okolic intymnych.
Przy delikatnym popuszczaniu moczu nie wystarczy stosowanie zwykłych podpasek higienicznych.
Korzystanie ze zwykłych podpasek jest przy nietrzymaniu moczu złym pomysłem. Przede wszystkim dlatego, że specjalistyczne wkładki, pieluchomajtki czy majtki chłonne, które można nosić zamiast bielizny, są nie tylko przewiewne i bardziej chłonne niż zwykłe wkładki czy podpaski, ale też nie podrażniają skóry, nie wywołują uczuleń, a tym samym przyczyniają się do zachowania skóry okolic intymnych w dobrej kondycji. Poza tym niwelują one też przykry zapach moczu, tymczasem to właśnie zapach moczu jest jednym z podstawowych czynników powodujących, że osoby cierpiące na NTM odczuwają dyskomfort, mają zaniżoną samoocenę, izolują się rezygnując z aktywności zawodowej i towarzyskiej.
Autor: Małgorzata Grosman, „Moje Zdrowie"







