Dieta bez głodu
Im piękniejsza pogoda, tym częściej myślimy o zrzuceniu zbędnych kilogramów. Dietetycy w tym roku propagują dietę, która powstała wiele lat temu. I która nie wymaga głodzenia się!

Mowa o diecie wymyślonej przez doktor Susanna Holt, pracująca na uniwersytecie w Sydney. Anegdota głosi, że wszystko zaczęło się od tego, że do lekarki zgłosiła się otyła pacjentka, która w opowiedziała o swoim zmaganiu z tuszą. Chciała schudnąć, bo była zakochana, a zauważyła, że jej wybranek wstydzi się pokazywać z tak otyłą narzeczoną. Lekarka pomyślała wtedy, że sytuacja jej pacjentki rzeczywiście jest dramatyczna, bo z jednej strony ma ona wyjątkowo mocną motywację do odzyskania szczupłej sylwetki, a jednocześnie - nie potrafi ograniczyć ilości zjadanych pokarmów. Sama pacjentka celnie określiła swoje zmagania z dietą mówiąc: „głód zwycięża nawet moją miłość."
Zaspokoić głód
Lekarka uznała, że dieta jej pacjentki musi opierać się na produktach spożywczych, po zjedzeniu których nie będzie ona odczuwała głodu. Jednym słowem należało znaleźć produkty, które zaspakajają głód szybko i na długo. Ale to nie takie proste, bo nie istnieją produkty spożywcze, które likwidują głód u wszystkich. Mało tego, dla jednych wybrany produkt jest sycący, a dla innych wręcz przeciwnie – może on pobudzać apetyt. Tak mogą działać na przykład jabłka.
Dwie podobne diety
Dr Holt nie chciała jednak zrezygnować z przygotowania diety, a w zasadzie nowego modelu odżywiania dla swej pacjentki. Odkryła, że produkty sycące zazwyczaj zawierają dużo błonnika i niewielkie ilości białka. Tak się złożyło, że w trakcie konstruowania tej diety wybuchła moda na inną dietę, opartą na indeksie glikemicznym (IG). Składa się ona z produktów o wysokiej zawartości węglowodanów złożonych i wykluczeniu potraw z dużą zawartością węglowodanów prostych. Jej twórcy udowodnili, że stosując zasady tej diety, można łatwo zgubić zbędne kilogramy. No dobrze, ale czym różni się dieta oparta na indeksie glikemicznym od diety dr Holt? I dlaczego wraca się do diety sytości wymyśloną przez dr Holt?
Dieta sytości
Wraca się, bo chociaż lista produktów dozwolonych w obu dietach jest podobna, jednak dieta sytości dr Holt jest łatwiejsza w przestrzeganiu, łatwiej dostosować ją do indywidualnych gustów i potrzeb organizmu. Większość stosujących ją osób uważa, że jest przy tym wyjątkowo smaczna.
Obie diety proponują menu, które eliminuje głód, ale każda z nich opiera się na odmiennej filozofii. Dieta IG zaleca potrawy, po zjedzeniu których przez dłuższy czas nie pojawia się głód. Twórczyni diety sytości uważa natomiast, że posiłki powinny się składać z produktów, które sycą szybko, więc zjada ich się ich mniej. I tak na przykład w diecie IG zaleca się zjadanie porcji sałaty z chudym mięsem, niedozwolone są natomiast ziemniaki i biały makaron. Jednak wiele osób po zjedzeniu małej porcji ziemniaków i chudego mięsa odczuwa przyjemną sytość, natomiast po sałacie i mięsie nadal jest głodna. I właśnie to wrażenie, że nie do końca jesteśmy syci sprawia trudności w przestrzeganiu zasad diety IG. Dlatego już po 15 min. po prawidłowo skomponowanym posiłku część osób sięga po „małe co nieco". Problematyczne jest też odmawianie sobie makaronów i ziemniaków, które wiele osób bardzo lubi.
Dla każdego coś innego
Zasady obu diet, diety sytości i IG, są bardzo podobne, różnią się jedynie listą dozwolonych i zabronionych potraw. Obie zakładają, że:
codziennie powinno się zjadać 5 posiłków po to, by nie dopuścić do pojawienia się głodu, godzinę po obudzeniu się trzeba zjeść śniadanie, pewne potrawy w obu dietach są wykluczone: unikamy potraw tłustych (wędlin, pasztetów, golonek, żeberek, majonezu), większości słodyczy i słodkich napojów.
Proste zasady
Trudniej wymienić produkty zalecane w diecie dr Holt, każdy musi „przetestować" na sobie, co czyni go sytym.
Jeśli już wytypujemy swoje sycące potrawy, musimy pilnować wielkości porcji. Jeśli na talerzu mamy potrawy wysokokaloryczne, nie można zjeść dużej porcji. Jemy tak duże porcje, aż poczujemy się syci. To zalecenie wymaga ogromnej uwagi i... dodatkowego wyjaśnienia. Dieta sytości będzie wtedy skuteczna, jeśli zwalczymy uczucie głodu. Oznacza to, że po skończeniu posiłku nie myślimy o jedzeniu. Ale między głodem a apetytem jest spora różnica. Jak wykazały liczne badania, większość osób otyłych ma problem z wybujałym apetytem, a nie z zaspokojeniem głodu. Jak sobie więc poradzić z apetytem? I jak rozróżnić, kiedy jesteśmy głodni, a kiedy mamy tylko apetyt na jakiś przysmak? Jest to trudne zadanie, ale jeśli je pokonamy, dieta sytości będzie bardzo skuteczna, a zgubienie paru kilogramów bardzo łatwe. Z tym zadaniem musimy sobie poradzić w pierwszych dniach diety, kiedy to ustalamy listę produktów sycących. W czasie każdego posiłku uważnie obserwujemy swoje odczucia i zapamiętujemy, po jakiej ilości czujemy się syci. I ta ilość musi obowiązywać nas każdego kolejnego dnia. Jeśli więc w pierwszych dniach diety ustalimy, że na śniadanie potrzebujemy 2 kromki chleba, 2 plasterki chudej szynki i odrobiny masła, a po miesiącu stwierdzamy, że zjedlibyśmy więcej, to znaczy, że wcale nie jesteśmy głodni, a mamy jedynie apetyt na dodatkową porcję. Osoby stosujące tę dietę twierdzą zgodnie, że trudne są jedynie pierwsze dni, szczególnie dużo kłopotu sprawia przestrzeganie wielkości porcji, potem dieta sprawia nawet dużo przyjemności chociażby z tego powodu, że składa się z potraw, które lubimy i w takiej ilości jaka jest nam niezbędna.
Lista produktów najczęściej stosowana w diecie sytości (do wyboru)
Śniadanie (od 200 d0 350 kcal)
2 kromki razowego chleba z chudą wędliną
1 kajzerka z wędzoną makrelą (½ fileta)
3 łyżki płatków owsianych ugotowanych na małej ilości mleka
Omlet z 2 jajek z warzywami (szpinakiem lub papryką)
Spora miska gotowanej fasoli w sosie pomidorowym, do tego1 grzanka
Jogurt z granolą
Drugie śniadanie lub podwieczorek (od 150 do 200 kcal)
10 sztuk orzechów laskowych lub migdałów
2 jabłka
2 banany
25 dag białego chudego sera z odrobiną jogurtu, siekaną rzodkiewką.
mały pojemnik jogurtu, 1 płaska łyżka płatków owsianych i mała porcja owoców (tarte jabłko, truskawki itd.)
Obiad (od 300 do 500 kcal)
2 średniej wielości gotowane ziemniaki posypane siekanym koprem, jedno sadzone jajko, mały pojemnik jogurtu
Średnia porcja makaronu z sosem pomidorowym lub grzybowym i mały pojemnik jogurtu
Spora miska zupy krem z porów, pieczarek lub brokułów (bez grzanek)
1 pojedyncza pierś z kurczaka ze sporą miską surówki, np. z kapusty lub marchewki
1 plaster duszonego schabu z gotowanymi jarzynami.
Autor: Barbara Hołub, „Moje Zdrowie"







