Złodziejka kości

Cierpi co czwarta kobieta po sześćdziesiątce. Osteoporoza nie daje objawów aż do pierwszego złamania. Jest jednak na nią sposób.

Wydawać by się mogło, że kości rosną tylko w dzieciństwie i gdy osiągną zakodowaną w genach wielkość, już się nie zmieniają. To błędne mniemanie sprzyja rozwojowi wielu chorób, w tym osteoporozy. Kości - podobnie jak mięśnie, mózg czy wątroba - są „żywą" tkanką. Przez całe życie zachodzą w nich zmiany. Zbudowane z konstrukcji białkowej swoją twardość i wytrzymałość zyskują dzięki dużej zawartości wapnia. Wbrew pozorom tkanka kostna jest elastyczna, a to dzięki ciągłemu odnawianiu komórek, które potrzebują stałego dopływu wszystkich potrzebnych składników. Około czterdziestego roku życia zaczyna się odkładać coraz mniej wapnia w kościach i rozpoczyna się powolne ich „osłabianie". Jest to proces naturalny i postępuje stopniowo, dlatego może minąć wiele lat zanim zmiany staną się zauważalne. Owszem, zdarza się, że u niektórych osób, mimo mocno zawansowanego wieku, kości są w doskonałym stanie. Jednak u większości przypadków notuje się mniejsze lub większe ubytki tkanki kostnej. Amerykańscy naukowcy wyliczyli, że aż 40 proc. 70-latek ma złamania nadgarstków, kręgów, żeber czy miednicy. Można podejrzewać, że w Polsce jest podobnie.

Podstępna choroba

Ubytki masy kostnej spowodowane osteoporozą dotyczą przede wszystkim kobiet po menopauzie, a to za sprawą zmniejszenia ilości wydzielanych hormonów - w tym estrogenu odpowiedzialnego w okresie rozrodczym za mineralizację kośćca. To dzięki temu hormonowi kości absorbują więcej wapnia niż go tracą. W ten sposób natura zadbała o to, by kobieta mogła podołać fizycznemu wysiłkowi jaki towarzyszy wychowaniu potomstwa. Po menopauzie poziom estrogenu maleje, a wraz z nim zawartość wapnia w kościach. Stają się one bardziej kruche – często mimo braku objawów toczącej się choroby. Zdarza się, że nie zdajemy sobie sprawy z pękniętego żebra lub kręgu szyjnego. Do złamań może dojść nie tylko za sprawą mocnego uderzenia - przy zaawansowanej osteoporozie wystarczy mocniejsze kichnięcie czy bardziej gwałtowny ruch głową. Przy mniejszych urazach pacjent uskarża się na złe samopoczucie lub przewlekłe bóle, zwykle nie kojarząc swojego stanu zdrowia z osteoporozą. Dopiero późniejsze, już bardziej poważne złamanie, jest powodem dokładnej diagnostyki, w czasie której wykrywane są przyczyny wcześniejszego złego samopoczucia.

Wzmacniające menu

Czy można uniknąć osteoporozy lub zwolnić jej przebieg? Okazuje się, że tak. Najważniejszą rolę w przebiegu choroby odgrywa ruch i właściwa dieta. Co ciekawe, skutecznie walczyć można z tą chorobą na dwa dietetyczne sposoby. Po pierwsze, w codziennym menu powinny znajdować się produkty bogate w wapń i witaminę D. Ale równie ważne jest unikanie pewnych pokarmów, które „wypłukują" bezcenny wapń z kości lub utrudniają jego wchłanianie.

Tego unikaj

Na pierwszych miejscach listy sprzymierzeńców osteoporozy znajduje się nikotyna, kofeina i sól. Ta trójka działa jak odkurzacz, który starannie wysysa wapń z całego organizmu, a następnie pozbywa się go usuwając go z moczem. Warto tradycyjną małą czarną zastąpić kawą bezkofeinową, a czarną czy zieloną herbatę - naparem ziołowym. Sól w potrawach można zastąpić ziołami lub solą o obniżonej zawartości sodu.

Przez wiele lat uważano, że także alkohol szkodzi kościom. Ostatnie badania wykazały jednak, że osoby pijące niewielkie ilości alkoholu cieszą się mocnym i zdrowszym kośćcem. Jednak zupełnie inaczej wygląda sprawa u osób pijących w nadmiarze - u nich widoczny jest duży ubytek masy kostnej nawet w kwiecie wieku.

Także niektóre leki zwiększają ubytek wapnia z tkanki kostnej. Należą do nich sterydy, tetracyklina, hormony tarczycy, leki na krzepliwość krwi, a także preparaty zobojętniające kwasy żołądkowe z aluminium. Jeśli lekarz zaleci nam przyjmowanie takich leków, dobrze jest porozmawiać z nim o dodatkowym, ochronnym przyjmowaniu wapnia.

I jeszcze jedna ważna wiadomość: osoby zagrożone osteoporozą powinny też uważać na produkty bogate w fosfor. Oba pierwiastki - Ca i P - konkurują w procesie przyswajania. Dlatego warto produkty bogate w wapń jeść oddzielnie od produktów, które są źródłem fosforu (czerwone mięso czy napoje typu coca cola).

To warto jeść

Najbogatszym źródłem wapnia są przetwory z mleka. Szklanka tego napoju zawiera go prawie 300 mg i pokrywa 1/3 dobowego zapotrzebowania dorosłego człowieka i ¼ zapotrzebowania dzieci. Doskonałym źródłem wapnia jest żółty ser. Mniejsze ilości tego pierwiastka znajdziemy w łososiu, brokułach, kapuście czy przetworach z soi. Trzeba też pamiętać, że przyswajaniu wapnia sprzyja witamina D. W słoneczne dni nasz organizm wytwarza ją samodzielnie, a zimą warto wspomóc nasz organizm jedząc np. bogate w nią jajka czy ryby morskie. Jednocześnie pamiętajmy, że nadmiar wit D jest szkodliwy. A po suplementy zawierające wapń sięgnijmy

Kapryśny pierwiastek

Wapń to kapryśny pierwiastek. Muszą być spełnione dwa, wydawałoby się sprzeczne warunki, by został dobrze wchłonięty przez organizm. Okazuje się, że aby ułatwić jego wchłanianie powinien być przyjmowany na „pusty, żołądek" ale jednocześnie konieczny jest kwas żołądkowy, który zoptymalizuje jego przenikanie przez ścianki układu trawiennego. Dlatego najekonomiczniej przyjmować go między posiłkami zjadając malutką porcję pożywienia, która uruchomi produkcję soków trawiennych. Trzeba też pamiętać, że najwięcej wapnia organizm traci w czasie snu, dlatego warto jego dawkę zażywać późnym popołudniem. Niezależnie od wzmacniania się suplementami diety z wapniem konieczne jest codzienne zjadanie produktów bogatych w ten pierwiastek

Gdzie szukać Ca

  • Produkty nabiałowe (bez masła)
  • Łosoś, sardynki, krewetki
  • Rośliny strączkowe (groch, fasola)
  • Migdały, mak, sezam, ziarna słonecznika
  • Melasa
  • Soja
  • Zielone warzywa (brokuły, kapusta)

Autor: Barbara Hołub, "Moje Zdrowie".