Bakterie rządzą

„Jesteś tym co jesz" i „Zdrowie mieszka w jelitach" – zapamiętajmy te hasła i kierujmy nimi w codziennym życiu. Właściwe żywienie to ważny aspekt dbałości florę bakteryjną jelit, tym samym o nasze zdrowie i dobre samopoczucie.

- Kiedy przed laty kończyłem studia medyczne, wiedza o bakteriach zasiedlających układ trawienny była niewielka. Uczyliśmy się, że bytują one w jelitach i raczej szkodzą niż przynoszą pożytek – mówi dr n. med. Krzysztof Stawik, gastrolog i internista prowadzący praktykę lekarską w Legnicy. – Nauka poszła od tego czasu znacząco do przodu. Od mniej więcej 10 lat podejście do tych bakterii bardzo się zmieniło, ponieważ badacze doszli do wniosku, że flora bakteryjna ma pierwszorzędne znaczenie nie tylko jeśli chodzi o pracę samego jelita, ale dla całego organizmu człowieka, w tym dla jego odporności. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie za sprawą układu trawiennego od momentu urodzenia poznajemy świat.

Z obopólną korzyścią

Dowodzą tego między innymi badania amerykańskich naukowców, którzy przyjrzeli się florze bakteryjnej dzieci, które przyszły na świat nie siłami natury, ale poprzez cesarskie cięcie. Według badaczy, układ pokarmowy tych dzieci jest w związku z tym przez długi czas wyjałowiony. Co więcej – są one w przyszłości bardziej narażone na nieswoiste zapalenia jelit niż osoby urodzone bez chirurgicznej ingerencji. – Podczas więc, gdy kiedyś uważaliśmy, że bakterie żyją w naszym przewodzie pokarmowym i tyle, dziś uznajemy je za nasze symbionty, a więc organizmy, które z nami współżyją, z obopólną korzyścią – dodaje doktor Krzysztof Stawik.

Badacze domyślają się, że bardzo wiele – jeśli chodzi o wpływ flory bakteryjnej na nasz organizm – zależy od równowagi między różnymi szczepami bakterii zamieszkujących nasze jelita, ale nie potrafią dziś jeszcze dokładnie opisać zachodzących w związku z tym procesów i występujących zależności. – Wielu z bakterii jelitowych nie potrafimy jeszcze nawet wyizolować – podkreśla doktor Krzysztof Stawik. – O tym, jak słabe jest dziś nasze rozeznanie w tej kwestii najlepiej świadczy fakt, jak bardzo rozbieżne są dane, jeśli chodzi o liczbę żyjących w nas bakterii. Według jednych źródeł, może to być 1 tys. rodzajów szczepów, według innych – kilka tysięcy. Istnieją jednak już dość dobrze udokumentowane hipotezy, w jaki sposób flora bakteryjna wpływa na ludzki organizm, bo to że wpływa, w tym na nasz układ nerwowy i na immunologię – to niezaprzeczalny fakt.

Nadmiar higieny

Nie ma też wątpliwości, że flora jelitowa nie jest nam dana raz na całe życie. Wiadomo, że jej skład zmienia się pod wpływem różnych czynników, takich jak zła dieta i... nadmierna higiena. Oczywiście, nasze intencje są dobre – staramy się, zwłaszcza dzieciom, podawać starannie wymyte owoce i warzywa, uczymy dzieci, by nie wkładały rąk do buzi, bo mają na nich mnóstwo szkodliwych bakterii. Faktem jest, że zmniejszamy w ten sposób ryzyko zachorowania na tak zwane choroby brudnych rąk, ale z drugiej strony – zubażamy florę bakteryjną naszych jelit.

Ta nadmierna sterylność ma swoje konsekwencje w postaci coraz częstszego występowania chorób zapalnych jelit, gdy organizm zwalcza swoją florę bakteryjną, jednocześnie niszcząc też śluzówkę jelit. – Dla zdrowia naszych jelit, dla zachowania we właściwym stanie ich flory bakteryjnej, powinniśmy więc starać się nie sterylizować jedzenia, zwłaszcza produktów roślinnych, powinniśmy sięgać po żywność dostarczoną na rynek wkrótce po wyprodukowaniu, pamiętając, że owoce i warzywa szybko tracą na wartości.

Żyj brudniej

W USA giną w ostatnim czasie średnie farmy, na rynku pozostają więc albo te największe, wytwarzające żywność gorszej jakości, albo niewielkie, oplatające wianuszkiem miasta, nastawione na dostarczanie świeżych warzyw do marketów, w których zaopatrują się osoby chcące się dobrze, naturalnie odżywiać. W ten trend wpisuje się też książka, która ostatnio ukazała się na polskim rynku – „Dobre bakterie. Program „Żyj brudniej, jedz czyściej", amerykańskiej lekarki Robynne Chutkan, która pokazuje proces wyjaławiania naszego organizmu z bakterii. Mamy też badania porównawcze mieszkańców Nowego Jorku i członków jednego z amazońskich szczepów, z których wynika, że ci ostatni mają cztery razy bardziej zróżnicowaną florę bakteryjną jelit. To pokazuje rozmiary wyjałowienia naszych organizmów z bakterii i dowodzi, jak ważna jest nasza dieta – podkreśla doktor Krzysztof Stawik.

Postaw na kiszonki

Produktami, o które powinniśmy ją wzbogacić są między innymi kiszonki. Takie, jakie przez wieki spożywali nasi przodkowie jedząc kiszoną kapustę czy ogórki. Dzięki nim dostarczali sobie odpowiednich ilości bakterii kwasu mlekowego, z czym my mamy poważne problemy. Owszem, staramy się pić kefiry i inne tego typu produkty, ale powstają one jedynie z wykorzystaniem bakterii lacidofilnych, co oznacza mniejszą różnorodność bakterii tworzących kwas mlekowy, nie jest to więc rozwiązanie doskonałe. By problem rzeczywiście zażegnać, potrzebne jest większe zróżnicowanie produktów, wraz z którymi spożywamy niezbędne bakterie. Doktor Krzysztof Stawik zaleca w związku z tym sięganie po wspomniane kiszonki, w tym po szczególnie przez niego promowany sok z kiszonych buraków. By go przyrządzić, wystarczy pokroić buraki w kostkę, włożyć do słoika i dalej postępować tak, jak przy kiszeniu ogórków, a po czterech – pięciu dniach zlać uzyskany sok i odstawić do lodówki. Pół szklanki takiego soku wypite dziennie zapewni wsparcie dla naszej flory jelitowej.

Probiotyki

- Zażywanie probiotyków też jest rozwiązaniem, które warto, a czasem wręcz należy rozważyć – dodaje doktor Krzysztof Stawik. – Na rynku jest dziś bardzo wiele różnych probiotyków, przy wyborze należy kierować się ilością pojedynczych komórek bakterii przypadających na gram probiotyku. Przyzwoity probiotyk powinien mieć 5 miliardów komórek w dawce.

Dobre bakterie

Bakterie wchodzące w skład flory jelitowej wypełniają w naszym organizmie szereg ważnych zadań w procesie trawienia i przyswajania składników odżywczych z pożywienia, a brak równowagi między nimi może przyczynić się do rozwoju wielu schorzeń, m.in. w obrębie układu pokarmowego, oraz metabolicznych, immunologicznych i zapalnych, alergologicznych i neurologicznych.

Autor: Małgorzata Grosman, „Moje Zdrowie"