Ścięgna Achillesa

Cześć, biegam od prawie dwóch lat i chciałbym wam opisać moją kontuzję związaną z bólem ścięgna achillesa na początku mojej przygody z bieganiem.

Wszystko zaczęło się od tego, że przeceniłem swoje możliwości. Kiedy umysł mówił dasz rade, ciało nie za bardzo się zgadzało, lecz ja nie słuchałem. Po pierwszych kilku tygodniach oswajania się z bieganiem postanowiłem zacząć zwiększać swój kilometraż. Od 2-3 km przeskoczyłem od razu na 10-11. Ciało nie było przystosowane JESZCZE do takich obciążeń i niestety musiało się bronić bólem. Po paru takich dłuższych biegach zaczął mi doskwierać ból ścięgien Achillesa, zarówno w prawej jak i lewej nodze. Po kilku dniach przerwy, kiedy czułem dyskomfort już tylko podczas stawania na palcach, postanowiłem wznowić treningi, jednak nie był do dobry pomysł. Z lekkiego bólu, ktory uniemożliwiał mi bieganie powstał ból, który utrudniał również chodzenie.

Po wizycie u lekarza specjalisty, którego diagnozą było : "może nie nadaje się pan do biegania", postanowiłem nie tylko nie konsultować się już z naszą służbą zdrowia, ale szukać pomocy w internecie wśród prawdziwych fachowców, którzy chcą pomagać i szukać rozwiązania trudnej kontuzji. Przeglądnąwszy setki postów na kilkunastu forach poświęconych tematyce biegowej dalej byłem w punkcie wyjścia gdyż każdy przypadek był inny od mojego, lub jego rozwiązaniem było zaprzestanie biegania, czego nawet nie chciałem rozważać. Bieganie stało się moim drugim życiem.

Postanowiłem wzmocnić swoje ściagna za pomocą różnych ćwiczeń rozciągających, takich prostych jak robi się na WF-ie w szkole. Następnie pomyślałem, że dobrze byłoby również wzmocnić całą konstrukcję nóg przysiadami oraz skakanką. Wszystko to oczywiście po prawie 2-tygodniowej przerwie, aby ból zelżał do takiego poziomu, który umożliwiałby mi w/w ćwiczenia. Wiedziałem również, że wina nie leży po stronie butów gdyż były dobrze dobrane, ale może problemem była zbyt mała amortyzacja. Udałem się do najbliższego sklepu medycznego i po usłyszeniu ceny najtańszych wkładek żelowych pomyślałem, że lepiej będzie jeżeli kupie je przez internet. Cena nie była zbyt duża - 50zł z przesyłką.

Połączenie rozciągania ze skakanką i przysiadami oraz mądrzejsze podejście do treningów z wkładkami żelowymi w butach dało bardzo dobre efekty. Ból mi już nie dokuczał, jednak żeby nie powrócił postanowiłem, jak już wspomniałem, podchodzić do treningów bardziej z głową niż z sercem.

Niedawno ból powrócił, bardzo lekki, ale jest to dla mnie znak, że znowu zacząłem się przeforsowywać. Wspominam zawsze początki biegania i wiem, że jeżeli zmniejsze intensywność wybiegań to nie wyjdzie mi to na złe, a wręcz przeciwnie. Powróciłem znów do skakanki i rozciągania, które trochę zaniedbałem, zakupiłem nowe wkładki żelowe i wszsytko wróciło do normy.

Także jeżeli chcecie biegać zdrowo, biegajcie mądrze.