Gdyby Kózka Ania nie biegała...

Jak doszło do kontuzji?
To było na początku mojej przygody z bieganiem... Na nogach buty z serii tych co to pośladki ujędrniają. Wtedy nie zastanawiałam się czy do biegania się nadają. Miały specjalne, magiczne wypustki ale nie zapewniały stabilizacji. Podobały mi się i tyle. Biegnę z koleżanką asfaltową drogą. Asfalt odrobinę dziurawy. Z jednej strony łąka, z drugiej strony las. Piękne okoliczności przyrody sprzyjające zadumie. I tak zadumana skręciłam nogę na jednej z dziur... Kostka bolała ale bardziej piekły pozdzierane dłonie.

Co zrobiliśmy zaraz po zdarzeniu?
Dokuśtykałam przy pomocy koleżanki do domu. Nogę ułożyłam na podwyższeniu i przeleżałam w łóżku do rana zapierając się że nasza służba zdrowia i tak mi nie pomoże i na żadne pogotowie nie jadę...

Co było potem, jak przebiegały pierwsze dni od zdarzenia?
Kolejnego dnia noga spuchnięta i duży krwiak. Wizyta u internisty. Później chirurg. Prześwietlenie. Złamań brak ale pęknięta torebka stawowa. Noga spuchnięta i duży krwiak.

Jak przebiegała rehabilitacja?
Chirurg zalecił odpoczynek. Wypoczywałam 6 miesięcy bo mniej więcej tyle to trwało zanim w pełni wróciłam do biegania (i butów na obcasie :). W międzyczasie oczywiście próbowałam biegać ale ból zbyt duży.

Jak jest dziś i co zrobilibyśmy inaczej?
Dziś mam nowe, odpowiednio dobrane buty! Dużo biegam po lesie i niestety sporadycznie zdarzy mi się źle postawić stopę i z bólu wyskoczyć w powietrze. Na dłuższych wybieganiach kostka o sobie przypomina :( Ortopeda! Tym razem zdecydowanie zamiast do chirurga wybrałabym się do ortopedy szukać pomocy.

Anna Radwan