i ty możesz wygrać z bólem kolan! :)
Parę lat temu nie mogłam się uporać z bólem kolan podczas biegania. Czasem było dobrze, innym razem tak rwały, że nie mogłam dobiec do domu. Nie pamiętam nawet dokładnego momentu kiedy to się zaczęło. Biegałam wtedy w systemie dzień - drugi odchorwanie- i na trzeci znowu. Szczególnie ciężko schodziło mi się ze schodów, o dziwo wchodziło nie.. Stosowałam rózne maści m.in. altacet bengay, standard. Nic nie pomagało. W końcu, gdy ból całkowicie uniemożliwił mi treningi poszłam do lekarza. Dał mi zastrzyk w kolana (80zł za jeden...) i przepisał traumen. Pomogło tylko na jakiś czas. Zaczęłam przeglądać różne fora i strony z poradami dla biegaczy. Zainwestowałam w dobre buty na grubej podeszwie nike, nie jakiś wypas model, tylko raczej przeciętne, kupiłam opaski uciskowe na kolana. I najważniejsze - OGARNICZYŁAM TRENING TYLKO DO PARKU. Przestałam biegać po ulicach i innych twardych nawierzchniach. Przed wyściem smarowałam kolana maścią i zakładałam opaski. Po parunastu dniach bólu nie było praktycznie wcale. Do tej pory, a było to parę lat temu, NIC mnie nie boli, czasem nadal wkładam opaski. Piszę to, aby przekazać wam że z bólem kolan też można wygrać, może po prostu u was czy u mnie jest zła technika, za duży nacisk na kolana, a w połączeniu z twardym podłożem to daje łatwą kontucję. Spróbujcie, co wam szkodzi ! :)







