naderwany mięsień dwugłowy uda
To był jeden ze słonecznych dni czerwca ubiegłego roku. Jednak od początku ten dzień nie układał się dla nie pomyślnie. Rano jechałam na ostatni egzamin w sesji letniej. Kosztowało mnie to dużo stresu, gdyż wiedziałam, że będzie on bardzo ciężki- w końcu to egzamin ustny. Jechałam ze świadomością, że nie jestem najlepiej przygotowana, jednak liczyłam że uda mi się zaliczyc. Niestety PAni Profesor od razu pozbawiła mnie złudzeń i oblała. Zmarnowana wróciłam do domu i poszłam zrobić trening. Tradycyjnie tego dnia mieliśmy szybkość. Był już wieczór, więc robiło się chłodniej. Wyjątkowo dużo czasu poświęciłam na rozciąganie. Po rozgrzewce nadszedł czas na próbne wyjścia z bloku. Właśnie na nim poczułam ból pod pośladkiem, jednak bałam się powiedzieć o tym trenerce i dokończyłam trening cały czas rozciągając nogę. Miałam nadzieję, że to nic poważnego. Wieczorem posmarowłam nogę maścią i poszłam spać. Gdy rano się obudziłam nie mogłam nią ruszyć. Byłam załamana, ponieważ tydzień później mieliśmy najważniejsze zawody w sezonie- Młodzieżowe Mistrzostwa Polski. Pojechałam na trening i powiedziałam o tym trenerce. Ona zazwyczaj nie odpuszcza i podjęłam próbę zrobienia treningu. Niestety pokonał mnie ból. Ja również nie należe do osób które łatwo odpuszczają, dlatego wspólnie z trenerką podjęłyśmy decyzje, że będziemy walczyć, żeby udało mi się wystartować. Nie było czasu na żadne badania, ale następnego dnia pojechałam do fizjotrerapeuty. Podejrzewał dwie rzeczy: albo dokucza mi nerw kulszowy, albo uszkodziłam mięsień dwugłowy. To drugie było bardziej prawdopodobne gdyż na udzie pojawiły się siniaki, co oznaczało zerwanie włókien. Przez kilka dni próbował mi pomóc jednak okazało się za mało czasu. Odpuściłam start indywidualny, jednak miałyśmy biegać też sztafetę i nie mogłam zawieść drużyny. Pojechałam do Gdańska na zawody i tam miałyśmy podjąc decyzje odnośnie mojego startu. Ostatecznie z obandażowanym udem postanowiłam wystartrować i dać z siebie wszystko. Wspólnie z koleżankami zajęłyśmy najgorsze 4 miejsce, nie wiadomo jakby się to potoczyło gdyby nie kontuzja. Jednak nie zawiodłam koleżanek i dałam z siebie wszystko. Następnego dnia pojechałam na obóz, gdyż był już wcześniej zaplanowany. Z czasem przyzwyczaiłam się do bólu i dotrwałam do końca sezonu. Jednak pół roku później jeszcze bolała mnie noga więc postanowiłam iść na USG. Okazało się, że mięsień był naderwany, a ból powoduje blizna, która jest zaniedbana. Poszłam na zabiegi- terapię falą uderzeniową i po trzech tygodniach już mnie nie bołało.
Teraz postąpiłabym inaczej. Od razu poszłabym do lekarza, jednak wystartowałabym w zawodach niezależnie od diagnozy. Od razu po nich wyleczyłabym nogę. niestety bieganie z jakimkolwiem bólem nie jest tak efektywne i już do końca sezonu moje wyniki nie były zadowalające. Dlatego ta kontuzja nauczyła mnie, aby od razu reagować na ból, bo im szybciej zacznie się leczenie, tym krócej ono potrwa, oraz będą mniejsze konsekwencje kontuzji.
Hej mówisz że terapia falą uderzeniową bardzo pomaga ?? bo jestem 5 tyg po naderwanym dwugłowym i dalej nic dalej przy takich skokach spięciach coś tak jakby prąd mi przechodził ,tak jakby rwało







