Piszczelowy horror

Jak doszło do kontuzji?
Zaczęło się zwyczajnie jak u wielu biegaczy. Podczas treningu delikatnie odzywał się prawy piszczel ale biec się dało więc kto by się przejmował. Później ból zostawał po treningu a jeszcze później bolało cały czas bez przerwy. Po 3 miesiącach ignorowania bólu na jednym ze spotkań Night Runners musiałam dać za wygraną Piszczel mnie parzył, że nie byłam w stanie zrobić kroku. Do tego doszedł ból i w lewym piszczelu. Nawet chodząc utykałam.

Co zrobiliśmy zaraz po zdarzeniu?
Na początku ból można było ignorować. Z czasem gdy ból się nasilał skorzystałam z pomocy wujka Google który podpowiedział, że pewnie mam popularny wśród biegaczy Shin Splint i warto użyć maści ben gay i opasek kompresyjnych. niestety na opaski nie było mnie stać ale miałam podkolanówki do biegania które szumnie się nazywały kompresyjnymi. Dziś wiem że to bzdura.

Co było potem, jak przebiegały pierwsze dni od zdarzenia?
Ból nie ustępował. Mimo dwutygodniowej przerwy od biegania nadal czułam ból. Słabszy ale jednak nadal. Rodzina miała już dość zapachu BenGaya. Po namowach znajomych postanowiłam odwiedzić fizjoterapeutę bo wszystkie "domowe" metody zawiodły. Na wizytę nie musiałam czekać długo bo tylko tydzień.

Jak przebiegała rehabilitacja?
Po przyjściu do gabinetu fizjoterapeuta przeprowadził ze mną dokładny wywiad, pooglądał nogi i lekko pouciskał piszczele. Jak się okazało jedną z przyczyn moich problemów jest niezdiagnozowane jak dotąd płaskostopie i koślawe nogi (szczególnie prawa). Wytłumaczył dokładnie co się dzieje i dlaczego piszczel tak mnie boli a następnie zajął się usuwaniem problemu. Po jednej wizycie ból ustąpił ale z zaznaczeniem, że może powracać. Oprócz budowy anatomicznej winna może być też technika biegu. Zalecił by przed i po treningu nosić opaski kompresyjne oraz by rolować mięśnie na specjalnej rolce (ja chwilowo mam butelkę z wodą). Warto też używać piłeczek tenisowych i golfowych do masażu bolących punktów. Stosując te zalecenia faktycznie poczułam szybką poprawę

Jak jest dziś i co zrobilibyśmy inaczej?
Dziś ból zjawia się sporadycznie i tylko po dłuższych wybieganiach (kontuzja wywołana była zbytnim obciążaniem mięśni). Gdy czuję, że zaczyna boleć podczas biegu zwalniam tempo a w domu stosuje zalecenia fizjoterapeuty (masaż, rolowanie i polewanie naprzemiennie zimną i ciepłą wodą). Mogę spokojnie trenować i przygotowywać się do startów w Pucharze Polski i Mistrzostwach Polski Nordic Walking. Co zrobiłabym inaczej? Na pewno nie zignorowałabym bólu. Jeżeli boli to jest to żółta kartka od naszego organizmu i należy wziąść to pod uwagę. Zamiast leczyć się metodami znalezionymi w internecie lepiej i szybciej będzie zasięgnąć rady specjalisty. Każdy przypadek i każda kontuzja są indywidualne i nie ma na nie jednej złotej recepty Dobry specjalista pomoże szybko wrócić do pełnej sprawności.

Betina Bober - Ogon