Skręcenie stawu skokowego
Ponad 1,5 roku temu skręciłem lewy staw skokowy. Do kontuzji doszło podczas gry w siatkówkę. Klasyczna sytuacja, zawodnik poczas ataku przekroczył linię, ja skakałem do bloku i wylądowałem na jego nodzę. Dokładnie tak samo jak Murek podczas jednego z meczów w AZS-ie Częstochowa. Dla lubiących wrażenia filmik z jego kontuzji znajduje się na youtube. Ból niesamowity, nie mogłem nawet stanąć na tej nodzę. Zostałem zniesiony z boiska. Kostka puchnęła w oczach. Nawet zimny okład zaraz po zdarzeniu nic nie pomagał. Po powrocie do domu, posmarowąłem skręcony staw skokowy altacetem i usztywniłem nogę. Następnego dnia, pojechałem do lekarza rodzinnego. Po obejrzeniu mojej nogi, wysłał mnie do szpitala, gdyż on nic nie mógł na to poradzić. W szpitalu zostało zrobione mi prześwietlenie, na szczęście nie było żadnego złamania. Lekarz zerknął na moją nogę i powiedział: dwa tygodnie do szyny (najgorsze co może być). Przepisał mi zastrzyki przeciwzakrzepowe, ktore musiałem sobie robić codziennie w brzuch. Po kilku dniach z nogą nie było dobrze. Gdy wstawałem z łóżka i nogę zdejmowałem na dół czułem okropny ból, jakby rozrywało mi nogę od środka. Chciałem zdjąć szynę, lecz moja rodzina mowiła: skoro lekarz tak zlecił, tak powinno być. Po okropnych 2 tygodniach pojechałem na zdjecie szyny. Oczywiście całe 2 tygodnie chodziłem o kulach. Po zdjeciu szyny z nogi, popłakałem się. Moja nogą była strasznie spuchnięta, grubość w kostce była taka jak w udzie! A do tego miała wszystkie kolory tęczy. O braku możliwości wykonania ruchu nią nie wspomnę. Ortopeda stwierdził, że jest to złamanie. Zrobili mi kolejne prześwietlenie, które nic nie wykazało. Odpowiedź lekarza: ta noga taka musi być. Przepisał mi jakieś witaminy i miałem nieobciążać nogi i zgłosić się za 2 tygodnie na kontrolę. Byłem załamany. Po powrocie do domu zacząłem sporo czytać na ten temat co nie poprawiło mojego humoru a nawet go pogorszyło. Po 2 dniach pojechałem prywatnie do poradni sportowej do lekarza sportowego. Lekarz na wstępie powiedział: dobrze, że tak szybko przyjechałem bo jeszcze kilka dni i mógłbym stacić nogę! Lekarz ten podszedł już wzorowo do swojej pracy. Moj rada - każdy uraz leczcie prywatnie u dobrych lekarzy bo zdrowie jest naważniejsze. Ja już się o tym przekonałem. Zrobiono mi USG żył aby sprawdzić czy nie mam jakiś zakrzepów. Na szczęście nie miałem. Doktor przepisał mi antybiotyki oraz zlecił kupienie stabilizatora i dał skierowanie na rehabilitacje. Po antybiotykach było od razu lepiej. Już po pierwszym dniu opuchlizna zaczęła znikać. W połączniu z rehabilitacją z każdym dniem było coraz lepiej. Stabilizator zakładałem na kilka godzin dziennie, wsmarowywałem maści w nogę, robiłem masaże. Rehabilitacja polegała na ćwiczeniu na hali oraz na zabiegach: krioterapia, magnetronic oraz elektronowanie nogi (nie pamietam dokładnie ostatniego zabiegu ale polagał na nasmarowaniu nogi maścia, podłączeniu do urządzenia dwóch płytek, które miałem obwiazane przy kostcce, wysyłały impulsy i wtłaczały maść do nogi - cos takiego). Rehabilitacja na hali polegała na wspięciu na palcach, ćwiczeniach z taśmą, masaże itp. Rehabiliracja trwała 2 tygodnie. Po rehabilitacji mogłem już chodzić bez kul, jeszcze utykałem i miałem ograniczoną ruchomość skręconego stawu. Ćwiczenia robiłem jeszcze przez około miesiąc sam w domu. Po miesiącu zacząłem robić ćwiczenia na tytanowe kostki. Wystraczy wpisać w googlach i wyskoczy zestaw ćwiczeń. Do pełnej sprawności wróciłem po 3 miesiacach. Dzisiaj zapomniałem już całkowicie o kontuzji. Nie mam żadnych bólów podczas intensywnego wysiłku, nie boli mnie przed deszczem. Jedynie co zostało to lekki uraz psychiczny (stach przed skakaniem do bloku) i zgrubienie obok kostki. Po pęknięciu torebki stawowej musiał zostać jakiś ślad. Moje rady podczas skręcenia stawy skokowego: 1. Iść prywatnie do specjalisty - nie do lekarzy ze szpitala. 2. Nie daś wsadzić sobie nogę w szynę lub w gips - zamiast tego poprosić o stabilizator, który można zdejmować i zakładać bez większych problemów w każdej chwili. 3. Nie obciążać nogi przez 2 - 3 dni po urazie. 4. Po 2 - 3 dniach zacząć rehabilitację - na początku lekkie ćwicznia, z biegiem czasu zwiększamy intensywność. 5. Nie wolno wracać od razu do sportu - noga musi dojść do siebie. Dajmy jej czas. 6. Uważać na staw skokowy - lepiej zapobiegać niż leczyć jak mówi stare przysłowie. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt e-mailowy: suptom@tlen.pl Pozdrawiam Tomek
Tytanowe kostki Dogena to klasyk, też go przerabiałem ze swoim stawem skokowym. Nie demonizowałbym tak szpitali publicznych bo u mnie z kolei było nieco na odwrót. Ja złamałem staw skokowy (spiralne wielokrotne złamanie z przemieszczeniami) będąc na wakacjach w Australii. Tam trafiłem do szpitala publicznego gdzie pani doktor wsadziła mi nieustawioną nogę w gips, dała pełną dawkę morfiny i powiedziała "przyjdź za dwa tygodnie, może będzie miejsce". Na szczęście przytomni rodzice przypomnieli sobie, że mam kartę Euro 26 która pokrywała wtedy koszt leczenia prywatnego. I tak się udaliśmy do szpitala prywatnego. Własny pokoik, tv z filmami, menu z jedzeniem (mogłem sobie wybierać dania) itd. Sprzęt medyczny również pierwsza klasa ale co z tego, skoro pierwszą operację zrobili źle, a przy drugiej profilaktycznie wsadzili śrubę przez którą potem były komplikacje? W sumie miałem 4 operacje. 2 w australii i 2 w Polsce (wyciągnięcie tej felernej śruby i wyjęcie reszty blachy) ale lekarze uznali, że zrobiliby calość BEZOPERACYJNIE. Tak czy inaczej pół roku o kulach, drugie pół uczyłem się chodzić... a nawet więcej ;) http://www.youtube.com/watch%3Fv%3DZfAXivGp92I







