Sześć sposobów na wzdęcia

Odczucie rozdęcia brzucha, nieprzyjemne bulgotanie, a czasami również towarzyszące temu wiatry sprawiają, że wzdęcia to przypadłość przykra, wstydliwa i kłopotliwa. Ale też bardzo ludzka - okresowo cierpi na nią nawet 30 proc. społeczeństwa. Na szczęście można z nią walczyć.

Poza środkami farmaceutycznymi, które przepisze lekarz lub zasugeruje farmaceuta, o swój układ pokarmowy można zadbać również metodami naturalnymi. Dzięki poniższym sposobom diametralnie poprawimy kondycję naszego brzucha.

Rozsądek na talerzu

Wzdęcia mogą pojawić się po spożyciu pokarmów, które w układzie pokarmowym są trawione z trudem lub wcale. Najwięcej kłopotów gastrycznych powodują rośliny kapustne i strączkowe (kapusta, kalafior, brokuły, fasola), a także cebula, zwłaszcza smażona. Ich działanie jest gazo twórcze. Najlepiej jadać je z dodatkiem przypraw ułatwiających trawienie (kminek, majeranek, imbir, liście laurowe, mięta, szałwia, tymianek, bazylia). Niestety, ulubione przez Polaków potrawy smażone, również sprzyjają powstawaniu i odkładaniu się w jelitach dwutlenku węgla, który boleśnie rozdyma brzuch.

By uniknąć problemów ze wzdęciami, na talerzu powinny pojawiać się produkty chude, gotowane lub pieczone. I uwaga - szybkie, łapczywe kęsy oraz mówienie w trakcie jedzenia sprzyjają połykaniu powietrza. Należy starannie przeżuwać pokarm, gdyż strawienie dużych kawałków trwa dłużej, co oznacza, że zalegają one dłużej w przewodzie pokarmowym.

Błonnik – wilk w owczej skórze?

O błonniku mówi się zawsze w kontekście zaburzeń pracy układu pokarmowego. Rzeczywiście, włókno pokarmowe stanowi ważny składnik diety, ponieważ ma niebagatelny wpływ na regularność rytmu wypróżnień, działa ochronnie na śluzówkę odbytu i jelita grubego, ułatwia pasaż treści pokarmowej i zmiękcza konsystencję stolca. Niestety, u osób, które dotychczas odżywiały się w mało przemyślany sposób, nagłe wprowadzenie do diety dużych ilości błonnika może zadziałać odwrotnie, niż byśmy chcieli. Nadmiar błonnika może być przyczyną zaparć, zwolnienia perystaltyki jelit (a nawet całkowitego jej porażenia), wystąpienia wzdęć i gazów. Ponieważ błonnik wiąże duże ilości wody, bardzo ważne jest picie dużych ilości płynów, aby zapobiegać zaparciom (błonnik, który nie wchłonął odpowiedniej porcji wody zalega w jelitach powodując nieprzyjemne objawy). Błonnik jest ważny i absolutnie nie należy go unikać, jednak należy wprowadzać go stopniowo uważnie obserwując reakcje organizmu.

Cola? Nie, dziękuję!

Nietrudno zgadnąć, jak duży wpływ na pojawianie się wzdęć mogą mieć napoje gazowane, zwłaszcza te słodkie. Colę itp. produkty można kupić i wypić tylko od czasu do czasu, natomiast włączanie ich do codziennej diety powoduje stałe wprowadzanie nadmiaru dwutlenku węgla do przewodu pokarmowego. Znaczenie ma też sposób, w jaki pijemy - szybkie, łapczywe łyki sprawiają, że wraz z płynem połykamy również powietrze. Niewskazane (z tego samego powodu) jest też picie przez słomkę. Co ciekawe, dużo zbędnego powietrza zasysa się podczas picia bardzo gorących napoi - w ten sposób automatycznie próbujemy ochłodzić płyn przed połknięciem.

Uwaga! Osoby z niedoborem laktazy (enzymu potrzebnego do trawienia cukru mlecznego) powinny unikać także picia mleka, nawet tego o obniżonej zawartości tłuszczu. Niestrawiona w jelicie cienkim laktoza przechodzi do jelita grubego i dopiero tam jest rozkładana przez florę bakteryjną, a powstające przy tym gazy powodują przykre dolegliwości.

Choć brzmi to banalnie - najzdrowsza jest niegazowana woda.

Guma do żucia - do kosza

Polecana przez dentystów jako łatwiejszy (i przyjemniejszy) w użyciu substytut nitki dentystycznej, przez gastrologów jest raczej odradzana. Wielogodzinne żucie powoduje, że zbyt dużo powietrza dostaje się do układu pokarmowego. Ale to nie wszystko - problemem jest także produkcja enzymów trawiennych, które w trakcie żucia gumy są uwalniane, pomimo braku dostarczenia jedzenia. To prosta droga do nadkwasoty i wzdęć. I jeszcze jedno - dodatki różnego typu słodzików w bezcukrowych gumach mogą nasilić ryzyko wystąpienia np. biegunki.

Zawsze skuteczne zioła

Ziołowe napary i herbatki świetnie radzą sobie z ochroną i regulacją pracy układu pokarmowego. Od wieków wiadomo, że na wzdęcia bardzo dobry jest kminek, gdyż działa rozkurczowo i wiatropędnie. Napar z kminku przygotowujemy zalewając wrzątkiem (250 ml) łyżeczkę zmielonego kminku i odstawiając pod przykryciem na 15 min. Po zamieszaniu można go wypić. Jeśli przeszkodą w kminkowej terapii jest smak napoju, można zrobić to szybciej, "na raz" - zmielony kminek na łyżeczce popić wodą.

Podobnie działa koper włoski - można go kupić w formie herbatki w torebkach, można też przyrządzić napar z jego nasion (przepis ten sam, co w przypadku kminku). Uwaga, napary z kopru nie są wskazane dla kobiet w ciąży.

W sklepach zielarskich można kupić także gotowe herbatki lub suszone liście szałwii - zioło to pomaga w leczeniu niestrawności i wzdęć. Napój przygotowuje się podobnie, jak napar z kminku czy kopru, należy go pić kilka razy dziennie.

Napary z anyżu pomogą na dolegliwości związane z kolkami, wzdęciami i niestrawnością. Terapię anyżem (przygotowanie naparów analogicznie, jak powyżej) można stosować nie dłużej niż 4 tygodnie, nie zaleca się jej też kobietom w ciąży.

Działanie zapobiegające wzdęciom i rozgrzewające ma herbata z imbiru (np. z dodatkiem miodu). Najlepiej, by imbir był świeży, starty na drobnej tarce. Miód można dodawać też do innych naparów (ale po ich ostygnięciu, by nie stracił swoich dobroczynnych właściwości).

Spacer dla jelit

Aktywność fizyczna działa zbawiennie na cały organizm, w tym również na układ pokarmowy, natomiast bezpośrednio po posiłkach zalecany jest po prostu zwykły spacer. Półgodzinna przebieżka, zwłaszcza w przyjemnych okolicznościach przyrody, korzystnie zadziała na samopoczucie, przemianę materii i pracę jelit. Na bardziej intensywny wysyłek fizyczny można sobie pozwolić dopiero godzinę po zjedzeniu posiłku.

Autor: Kamila Śnieżek, "Moje Zdrowie".