Trzustka z drukarki

Z dr hab.n med. Michałem Wszołą, wieloletnim kierownikiem Pracowni Izolacji Wysp Trzustkowych Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, obecnie pracującym w Przychodni Lekarskiej Medispace w Warszawie, rozmawia Małgorzata Grosman

Polacy naukowcy pracują nad pomysłem wyprodukowania sztucznej trzustki. Te prace niosą nadzieje diabetykom.

Informacja o pracach, które Pan prowadzi, brzmi jak opowieść sci-fiction. Marzy się Panu wyprodukowanie trzustki na bazie materiału własnego pacjenta, na podstawie pobranych od niego wysp trzustkowych...

W przypadku chorób trzustki rozwiązaniem jest dziś transplantacja tego organu, ale istnieje bardzo wiele ograniczeń do jej wykonania. Zdecydowanie więcej, niż w przypadku innych organów, czyli wątroby, nerek, a nawet serca. Te ograniczenia dotyczą także transplantacji samych wysp trzustkowych. Znamy je, dlatego postanowiliśmy poszukać dla trzustki innych rozwiązań.

Dlaczego zajęliście się właśnie trzustką?

Na to pytanie jest bardzo prosta odpowiedź, wręcz banalna – dlatego, że na niej najlepiej się znamy. Zebraliśmy zespół wybitnych naukowców, mamy więc znacznie dalsze perspektywy, ale na potrzeby konkursu Strategmed, organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Nauki, ograniczyliśmy się tylko do trzustki, by recenzenci nie uznali naszego pomysłu za kompletnie oderwany od rzeczywistości.

Nasz projekt zakłada wykonanie trzech etapów badań. Pierwszy, przez który już przeszliśmy, to sprawdzenie czy wyspy trzustkowe, a więc tkanki pobrane z trzustki, które dziś wszczepiane mogą być pacjentom z cukrzycą, przeżyją proces drukowania, czyli powielania w drukarce 3D. Udało nam się opracować taką metodę drukowania, która umożliwia wyspom trzustkowym przeżycie. Drugi etap to stworzenie szkieletu bionicznej trzustki. Wymyśliliśmy, że będą nimi struktury, które nazwaliśmy płatkami trzustkowymi. Na nich będą osadzane wyspy trzustkowe, co po wszczepieniu do organizmu zwiększałoby ich szanse na przeżycie i podjęcie pracy.

Brzmi nieprawdopodobnie...

Mamy już doświadczenia z wszczepianiem samych wysp trzustkowych i wiemy, że wtedy, gdy są samodzielnie przeszczepienie, łatwo obumierają. Zakładamy, że z takich płatków z wyspami trzustkowymi z czasem odbudowałby się narząd i nadawał do wszczepienia pacjentowi. A ponieważ materiał, z którego byłaby tworzona bioniczna trzustka, pochodziłby od chorego, eliminowalibyśmy problem odrzucenia wszczepianego organu i potrzebę zażywania przez pacjenta do końca życia leków immunosupresyjnych zapobiegających odrzuceniu organu, ale jednocześnie stanowiących przyczynę innych problemów medycznych.

Osoby z jakimi chorobami można by leczyć w ten sposób?

Myślimy w pierwszym rzędzie o pacjentach z cukrzycą. Gdyby bioniczna trzustka podjęła pracę, w tym produkcję hormonów, eliminowalibyśmy problem wahań poziomu cukru u chorego z cukrzycą, a tym samym występowania u niego powikłań cukrzycy. Pacjent nie musiałby przyjmować insuliny z zewnątrz, gdyż nowa, bioniczna trzustka podjęłaby jej produkcję, również produkcję glukagonu. A to oznaczałoby całkowitą zmianę ich trybu życia, wielką poprawę jego jakości. Dla systemu opieki medycznej, który dziś przeznacza ogromne kwoty na leczenie chorych z cukrzycą, także na leczenie powikłań cukrzycowych, bioniczna trzustka byłaby źródłem dużych oszczędności.

Daleka droga jeszcze przez Pańskim zespołem?

Daleka. Konsorcjum, które powstało i obejmuje Fundację Badań i Rozwoju Nauki, Politechnikę Warszawską wraz z zespołem prof. Wojciecha Święszkowskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny wraz z zespołem prof. Artura Kamińskiego z Centrum Biostruktury, zespół z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. Nenckiego pod kierunkiem prof. Agnieszki Dobrzyń oraz chirurgów ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus wraz z prof. Arturem Kwiatkowskim, a także Medispace Sp. z o.o. z zapleczem medycznym IT jako partnerem biznesowym tego przedsięwzięcia, ma trudne zadanie. Grant, który otrzymaliśmy w ramach konkursu ma doprowadzić do stworzenia prototypu bionicznej trzustki. Prace rozpisane zostały na trzy lata, z możliwością ich przedłużenia o następne dwa. Projekt zakłada badania na zwierzętach, ale nie obejmuje badań klinicznych, które również są koszto- i czasochłonne, a dopiero one decydują o tym, czy nowa metoda zostanie wprowadzona do kanonu medycyny. Zanim zaczniemy kwalifikować pacjentów do tych badań przed nami jest więc bardzo długa droga i konieczność znalezienia odpowiedzi na szereg bardzo istotnych i skomplikowanych pytań.

Zakładając, że wszystko się powiedzie – czy w przyszłości byłaby szansa budowania i innych bionicznych narządów: wątroby, nerek czy serca?

Jeśli rzeczywiście uda nam się stworzyć metodę „produkowania" trzustki, mogłaby ona być przeniesiona również i na inne organy. Myśleliśmy o tym zgłaszając projekt do konkursu, ale nie zdecydowaliśmy się, by o tych potencjalnych możliwościach w nim wspominać, właśnie dlatego, by nasze pomysły nie zabrzmiały jak bajka, by nie wydawały się całkowicie oderwane od życia.

Autor: "Moje Zdrowie".