Wiązadło boczne kolana
Hej, Będąc biegaczem od prawie 4-ech lat pierwszy raz musiałem zmierzyć się z kontuzją, która porządnie zweryfikowała moje treningi i plany startowe. W połowie minionego roku po starcie na 15km na Górze Świętej Anny poczułem lekki ból zewnętrznej części kolana, ale oczywiście zbagatelizowałem sprawę myśląc sobie, że to zmęczenie po trudnej trasie, na której się nie oszczędzałem. Lekkie kłopoty z przenoszeniem nogi w trakcie chodzenia zaraz po wysiłku, które ustępowały momentalnie. Po tym biegu przyszły treningi i wszystko było dobrze do 8-10km, ból powracał. W domu oczywiście research w sieci z czego wynikało, że jest to 'kolano skoczka'. Było to jeszcze bardziej prawdopodobne, ponieważ wcześniej przez 13 lat trenowałem siatkówkę na dość wysokim poziomie i obciążenia kolana nie były małe. Co robiłem? Po treningach masaż lodem, rozciąganie tego miejsca (oprócz standardowego stretchingu po treningach oczywiście), ćwiczenia eksternistyczne (w sieci sporo można o tym znaleźć) i generalnie nie wysilanie nogi, gdy nie było takiej konieczności. Było lepiej, ale pojawił się kolejny start w zawodach, tym razem bardzo szybkie 10km na którym czułem, że zrobię swoją życiówkę, dawno jej nie poprawiałem więc "zachciało" mi się, szczególnie, że noga "podawała", a dodatkowo znalazłem na trasie dwójkę osób biegnących świetnym tempem i dołączyłem się do Nich, współpracując na trasie. Życiówka zrobiona, tylko, że nogą nie mogłem ruszyć, tak bardzo bolała mnie boczna strona kolana. Po 15 minutach przeszło, ale wiedziałem, że muszę udać się do ortopedy, co uczyniłem. Trafiłem na bardzo dobrego lekarza, z polecenia świetnego biegacza Roberta Krzaka, który na leczeniu biegowych przypadłości zna się dobrze. Początkowo myślał, że to przeciążenie i pare dni odpoczywałem korzystając jedynie z Ketospray'u i masażów z lodu. Jednak po kolejnym treningu i ponownym bólu lekarz zrobił mi USG, na którym wyszło, że mam naderwane wiązadło LCL a w miejscu rozerwania pojawił się płyn kaletkowy. Diagnoza: nie biegamy, rehabilitujemy się, ponawiamy USG. Otrzymałem 15 zabiegów jonoforezy, laseroterapii i pola magnetycznego. Nie czułem by mój stan się poprawiał (testowałem czasami kolano stając na jednej nodze i zginając ją o kilkanaście stopni tak jak do przysiadu, ale znacznie mniejszy kąt), gdy czułem ból, w głowie oczywiście czarne myśli - że nie pobiegam już, że wszystkie plany na daremno, że inni biegają, a ja stoje w miejscu nic nie robiąc. W tym roku zaplanowałem starty w Pradze na 20km i Berlinie 42km jako te najważniejsze, w tamtym momencie były one dla mnie marzeniem. Po zabiegach stan zaczął się poprawiać. Nie czułem już punktowego bólu, który czasami się pojawiał, robiąc mój niby test na zginanie kolana, nic mnie nie bolało, czułem też, że noga jest silniejsza. Udałem się na konsultacje do ortopedy, ten natomiast od razu zrobił mi USG. Faktycznie, było lepiej, płyn kaletkowy niemal w całości zniknął, ścięgno zaczęło się zrastać (moje naderwanie zrobiło z niego jedynie 1/3 całości, choć i tak lekarz powiedział, że jeśli mocno boli przy urazie, tzn. że naderwanie nie jest duże, dopiero gdy nie boli, tzn. że jest całkiem zerwane). Po dwóch tygodniach w głowie przemknęła mi myśl, by iść potruchtać, co również zalecił mi lekarz. Ale skromnie. Wcześniej próbowałem się z 2,5km i jednak bolało. Teraz miałem w głowie jedynie 1km na bardzo miękkiej, świetnej nawierzchni na Orliku. Zrobiłem ten 1km i zero bólu. To było najpiękniejsze uczucie od 3 m-cy, bo tyle właśnie trwała cała rehabilitacja. Dziś trenuje spokojnie po 5-8km ale już za tydzień chce spróbować ukończyć półmaraton w Pradze, bez mierzenia sobie czasu, jeśli mnie zaboli to zaczne iść i choćbym miał dojść do mety, to ukończę te zawody. Choć czuje, że rehabilitacja dała mi bardzo dużo i że wszystko idzie w dobrym kierunku, bo biegam bez większych problemów, choć do prawdziwych treningów wg planu jeszcze daleko, ale wszystko w swoim czasie. Ważna jest też cierpliwość, pośpiech jedynie pogłębi Waszą kontuzję i jeszcze bardziej zdołuje. Jeśli macie podobne urazy lub czujecie, że coś dzieje się źle - koniecznie idźcie do ortopedy, to naprawdę pomoże Wam szybciej przejść przez czas stagnacji, walki z bólem i swoją głową, która chce biegać, a słabsze ciało jej na to nie pozwala. Jeśli macie więcej pytań do tego rodzaju urazu (a wiem, że jest bardzo częsty) - postaram się odpowiedzieć. Aha - nie zapominajcie o zmianie butów gdy czujecie, że są starte lub gorzej Wam się w nich biega, to częsty powód takich urazów.







