Wielokrotne skręcenie stawu skokowego
Wszystko zaczęło się w gimnazjum, kiedy to do biegania dołączyła siatkówka. W czasie mojego dojrzewania miałem bardzo słabe stawy skokowe. Wynika to z bardzo dużego obciążenia treningowego. Po raz pierwszy skręciłem kostkę podczas meczu ligowego. Mój przeciwnik przekroczył środkową linię siatki , a ja niefortunnie spadłem na jego stopę. Od razu przewieziono mnie do szpitala. Nogę wsadzili mi w szynę, a ja biegnie i siatkówkę miałem z głowy na 4 tygodnie. Oczywiście nie trzymałem się wytycznych lekarza i szynę ściągnąłem po dwóch tygodniach. Noga bolała mnie, jednak chciałem jak najszybciej wrócić do treningów. Nie spodziewałem się że konsekwencje jakie poniosę w przyszłości będą tyle mnie kosztowały.
Po dwóch miesiącach zostałem wytypowany do reprezentowania szkoły w biegał przełajowych. Byłem bardzo dumny z tego wyróżnienia ,lecz bieg skończyłem juz po pierwszej minucie. Teren był bardzo nierówny i źle postawiłem nogę. Po raz kolejny trafiłem do lekarza. Tym razem nogę wsadzili mi w gips, a ja znów byłem rozczarowany. Znów czekała mnie przerwa w treningach i siedzenie w domu. Nie należę do osób biernych, jestem człowiekiem energicznym, którego pełno jest wszędzie. I jak wiadomo historia lubi się powtarzać, nie wytrzymałem długo w gipsie. Po 2 tygodniach znów ściągnąłem gips. Pamiętam jak dziś, kiedy moja mama zastała mnie po powrocie z pracy w pokoju. W rękach miałem kombinerki i do połowy rozerwany gips. Ta rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych. Oczywiście uważałem się za najmądrzejszego i tylko ja wiedziałem co dla mnie najlepsze. Mój staw skokowy znów nie zrósł się do końca ,a kostka do dziś pozostaje z opuchlizną. Po niespełna dwóch tygodniach znów skręciłem staw skokowy. Spieszyłem się do szkoły i skacząc ze schodów źle postawiłem nogę. Tym razem trzymałem się wytycznych lekarza. Sytuacja niestety pojawiła się jeszcze trzykrotnie i musiałem zrezygnować z biegania i siatkówki. Noga nie powróciła do pełni sprawności. Na stałe pozostałą mi opuchlizna i ograniczony ruch. Przy każdej zmianie pogody odczuwam rwanie w kostce ,a gdy chodzę po nierównym terenie muszę bardzo uważać, ponieważ kostka ucieka mi na bok .
Niedawno powróciłem do biegania i grania w siatkówkę jednak ,tylko rekreacyjnie i nie z takim obciążeniem jak wcześniej. Gdybym nie był mądrzejszy od lekarzy to z pewnością bez żadnej przerwy trenowałbym dalej bieganie i siatkówkę. Dlatego pamiętajcie!!!!!! Jeśli nie jesteście lekarzami to nie bądźcie mądrzejsi od nich. I zawsze stosujcie się do zalecanych wytycznych bo później możecie żałować przez całe życie. Ja w liceum nie mogłem trenować i bardzo żałuje że ten najlepszy czas ,według mnie zmarnowałem przez własną głupotę.
Pozdrawiam Tomek
Cześć Tomku,
Generalnie jak przeczytałem nazwę tematu, myślałem, że trafiłem na kogoś kto przeżył to samo co ja, na szczęście nieco się myliłem. Ja miałem trafiłem na Wielokrotne (spiralne) Złamanie Stawu Skokowego z przmieszczeniami, że tak powiem, naraz.
Bez zagłębiania się w szczegóły, 4 operacje, 6 miesięcy o kulach i kolejne 6 z nauką chodzenia a w minioną niedzielę... przebiegłem 42,5km :) czemu? Bo jak zacząłem wracać do formy to nie przestałem tam, gdzie twierdzili, że przestanę.. szeedłem dalej bo wiedziałem, że mogłem, a mogłem, bo chciałem a chcieć to móc :)
Głowa do góry. Najlepszy czas jest jeszcze przed Tobą. Swoje pierwsze salto do tyłu zrobiłem właśnie PO tych wszystkich zdarzeniach.
Najlepszy czas i najlepszy moment jest zawsze tu i teraz. Pytanie, jak go wykorzystasz? :)
I ku pokprzepieniu, moje video wspomnienia ze zdarzenia.







