Złamanie, ale nie załamanie
Jak doszło do kontuzji?
Jechałem sobie motocyklem na trening koszykówki i zostałem uderzony przez samochód w prawą nogę. W jednej chwili legły w gruzach moje marzenia. Jechałem trenować, nie mogłem sobie darować, że dosłownie 100m od hali uległem tak poważnemu wypadkowi. Od razu poczułem, że nie jest dobrze.
Co zrobiliśmy zaraz po zdarzeniu?
Wezwana została karetka, lekarz po przyjeździe stwierdził, że złamana jest noga (tyle również wiedziałem) i że prawie otworzyło się złamanie. Zapytałem czy będę mógł uprawiać sport: biegać, jeździć na rolkach i grać w kosza? Powiedział, że na pewno nie...a ja wtedy pomyślałem: "Ja Ci jeszcze pokażę". Nie pogodziłem się z tym. Jedziemy do szpitala. Jak się później okazało złamane są obie kości piszczeli. Podjęto decyzję o zespoleniu nogi drutem tytanowym. W następnym dniu była operacja.
Co było potem, jak przebiegały pierwsze dni od zdarzenia?
Pierwsze dni były ogromnie bolesne. Po zespoleniu nie mogłem spać przez około 2 tygodnie. Nie chciałem zażywać mocnych leków, ale momentami musiałem. Ból był nie do wytrzymania. Po około tygodniu zaczęły się pojawiać ogromne krwiaki co mnie zaniepokoiło. Przez 3 tygodnie praktycznie nie chodziłem, leżałem i rozmyślałem jak wrócić do formy.
Jak przebiegała rehabilitacja?
Po miesiącu trafiłem do rehabilitantki Basi. W drugim dniu rehalibilitacji zaproponowała, żebym spróbował stanąć na złamanej nodze/obciążyć ją. Trochę się bałem, ale jestem raczej porywczy i odważny więc stanąłem. Okazało się, że mimo bólu mogę już chodzić. Tego samego dnia, w domu odrzuciłem kule i poszedłem na spacer około 300m. Nigdy nie sądziłem, że 300m może wymagać tyle wysiłku, ale udało się. Upierałem się, że kupię rower i będę nim jeździł i że to mi pomoże. Lekarz zabronił, ale i tak zrobiłem swoje. Zacząłem codziennie jeździć na rowerze. Najpierw delikatnie, na rehabilitacje, później po kilkanaście km dziennie. Po około pół roku zacząłem lekko biegać i grać w kosza, chociaż lekarz był przeciwny. Po roku wyjęto mi zespolenie, a już drugiego dnia po zabiegu składałem dziewczynie rower w garażu. Szybko wróciłem do formy.
Jak jest dziś i co zrobilibyśmy inaczej?
Dzisiaj jest bardzo dobrze. Podczas długich biegów i dużego wysiłku czuje lekki ból kolana w operowanej nodze, ale nie przeszkadza mi to w uprawianiu sportów. Czy coś bym zmienił? Pewnie przyhamowałbym na skrzyżowaniu nie dając się sponiewierać przez samochód. Jeśli chodzi o samą rehabilitacje to wydaje mi się, że zacząłbym jeszcze wcześniej obciążać nogę, bo tylko to może zmusić kości do zrostu, ale generalnie jestem zadowolony z przebiegu leczenia.
Krystian Woźniak







