Zapalenie przyczepu ścięgna Achillesa
Chciałbym się podzielić moją historią kontuzji z 2010 gdy przygotowywałem się do debiutu w Maratonie Warszawskim.

Był to 11 tydzień przygotowań - do wykonania miałem trening 3 x 1,5 mili z przerwami 400m. Poprzedniego dnia nad Warszawą przeszła wichura, która miała niebagatelny wpływ na jego efekt końcowy. Rozgrzewka była standardowa jak na stan mojej ówczesnej wiedzy (głównie krążenia ramion, bioder, kolan). Na mojej ścieżce biegowej leżały liczne gałęzie a nawet miejscami poprzewracane drzewa. Wszystko to dla biegacza nie jest żadną trudnością więc z pełnym zaangażowaniem i prędkością realizowałem co zaplanowałem. Nad przeszkodami przeskakiwałem na pełnej prędkości. Dumny z siebie wróciłem do domu.
W trakcie dnia w pracy zaczęła mnie boleć pięta. Tak jakbym gdzieś uderzył. Obawiałem się najgorszego, ale nie dopuszczałem do siebie tej myśli. Pod wieczór rozmasowałem sobie sztywne łydki. Na koniec szykując się do snu postanowiłem zbadać co tak na prawdę mnie boli. Zapytałem małżonkę (masażystkę): – Gdzie znajduje się dolny przyczep ścięgna achillesa? – Na guzie piętowym. Czyli gdzie możesz pokazać na tej nodze. -Tu. Aż wrzasnąłem z bólu. To czego nie dopuszczałem do myśli okazało się prawdą. Wysmarowałem maścią Fastum i czekałem na poranek, może będzie lepiej?
Kolejnego dnia obudziłem się bez bólu, dopóki nie postawiłem stopy na podłodze było dobrze. Pierwszy krok był potworny. Z każdym kolejnym ból był mniejszy i dawał się oswoić. Było nieźle, chciałem sprawdzić czy możliwe jest lekkie roztruchtanie. Rozgrzewka wykonywana w miejscu nie dawała oznak bólu. Gdy jednak próbowałem rozpocząć trucht ból powrócił.
Następnego dnia udało się znaleźć wolny termin u ortopedy. Diagnoza: zapalenie kaletki ścięgna achillesa.
Wskazania:
- Odpuszczenie treningów do czasu ustąpienia bólu (około tygodnia)
- Noszenie podpiętka do codziennego obuwia celem odciążenia ścięgna achillesa
- Leki Dicloratio Uno 150mg oraz osłonowo Polprazol
- Smarowanie bolącego miejsca maścią przeciwzapalną np. Fastum
Po tygodniu od kontuzji czułem się lepiej i postanowiłem lekko potruchtać. W połowie dystansu (4km) poczułem ból, który się nasilał. .
Kilka dni później skończyły mi się leki przeciwzapalne i ból powrócił prawie tak samo mocny jak tuż po feralnym treningu. Nawet smarowanie maścią przeciwzapalną nie dawało chwilowej ulgi. Zapisałem się jak najszybciej mogłem do ortopedy.
Kolejna wizyta u ortopedy i tym razem inna diagnoza. Lekarz po pobieżnym obejrzeniu nogi stwierdził naderwanie przyczepu ścięgna Achillesa (nic nie wspominał o kaletce ścięgna), dał upragnione tabletki i skierował na USG.
USG wykonane nie potwierdziło pesymistycznej diagnozy. Opis zdjęcia wskazywał na obrzęk dalszej części przyczepu ścięgna Achillesa lewego bez zwiększenia płynu w kaletce.
Wraz z wynikami udałem się do kolejnego ortopedy. Stwierdził, że wygląda to na długotrwałe przeciążenie ścięgna treningiem.
Zalecenia:
- 10 zabiegów fizykoterapii – (krioterapii i naświetlań laserem)
- Przyjmowanie doustnych leków przeciwzapalnych – Dicloratio Retard 100mg
- Zakaz biegania
- Delikatne rozciąganie ścięgna Achillesa
- Smarowanie ścięgna maścią przeciwbólową i przeciwzapalną
- Okładanie na wieczór lodem (około 15minut)
- Noszenie podpiętka w butach celem odciążenia ścięgna.
O dziwo ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Ból złagodniał i możliwe było delikatne bieganie. Udało mi się nawet dość przypadkowo wystartować w Biegu Niepodległości.
Z kontuzji udało mi się wyjść po około 3 miesiącach.
Moje rady dla innych:
- słuchajcie swojego organizmu - on zwykle nas ostrzega przed kontuzją
- rozgrzewajcie się i rozciągajcie szczególnie dokładnie przed szybszymi akcentami
- gdy coś boli natychmiast szukajcie pomocy - bardzo rzadko ból nie przechodzi sam
- osoby aktywne niech szukają specjalistów zajmujących się urazami sportowców - szkoda Waszego zdrowia i czasu na eksperymentowanie normalnego ortopedy
- zawsze starajcie się szukać przyczyny kontuzji i wybierajcie specjalistów, którzy działają kompleksowo
- nie bójcie się zmienić specjalisty jeśli jego działania nie przynoszą efektów
Szczegóły walki z tym urazem znajdziecie na moim blogu biegowym: http://bieganie.mauser.com.pl/ od sierpnia do listopada 2010 r.







