Zimowe alergie
Ta pora roku wydawała się okresem przyjaznym alergikom – bo przecież nic zimą nie pyli, nie ma owadów, na których ukąszenia można być uczulonym. Teraz już doskonale wiemy, że to błędna opinia. Uczulenie na roztocza kurzu domowego czy owoce cytrusowe to przypadłości, z którymi alergicy najczęściej borykają się właśnie zimą.

Po lecie alergia na kurz (a konkretnie - jego roztocza) zwykle po raz pierwszy daje o sobie znać już jesienią, gdy tylko zaczyna się robić chłodniej. Włączamy wtedy w domach i biurach ogrzewanie, i to jest początek problemu, bo kurz zalegający po kątach, w kanapach i dywanach, także ten zgromadzony na samych kaloryferach, wraz z ciepłym powietrzem unosi się i zaczyna dokuczać alergikom. Kolejnym momentem, w którym kurz staje się dla nich bardziej męczący, są tradycyjne zimowe przedświąteczne porządki. Osoba uczulona na kurz nigdy nie powinna w nich uczestniczyć, najlepiej, by w czasie sprzątania w ogóle nie było jej w domu. Ważne jest też, by nie używać do sprzątania odkurzaczy starego typu, wyrzucających wciągnięty kurz z powrotem na zewnątrz, ale nowoczesnych urządzeń, z filtrami, które kurz wychwycą i zatrzymają. Umiejętnie, to znaczy bez wzniecania tumanów kurzu omiatać się powinno też ściany i ścierać kurze z mebli, najlepiej wykorzystując wilgotną ściereczkę. To samo dotyczy mycia podłóg; mop czy ścierka, z których korzystamy, powinny być często przepłukiwane.
Pranie, mrożenie, wyrzucanie
Kurz to mieszanina ludzkiego naskórka, sierści domowych zwierząt, pleśni, fragmentów ciał owadów i roztoczy oraz odchodów tych ostatnich. Osiada wszędzie, przy czym roztoczy, najbardziej dokuczających alergikom, najwięcej jest zwykle w naszych sypialniach, bo tam znajdują doskonałe warunki do bytowania. Temperatury od 18 do 25 stopni Celsjusza, wilgotność powietrza w granicach 75-80 procent, do tego materace, poduszki, kołdry, koce, kapy, zasłony i dywany – tak wygląda raj dla roztoczy.
Z uwagi na warunki, jakie im stwarzamy, nie sposób jest pozbyć się roztoczy z naszych domów, można jednak starać się ograniczyć ich liczebność.
Służy temu między innymi częste pranie pościeli w temperaturze 60 stopni Celsjusza, oraz wietrzenie jej na świeżym powietrzu. Najlepiej podczas silnego mrozu (w niskich temperaturach, podobnie jak w bardzo wysokich, roztocza giną, dlatego warto powtarzać taki zabieg również latem). Dziecięce kołderki czy niewielkie poduszki możemy natomiast co pewien czas, na kilka godzin, chować do zamrażarki. O alergii warto pamiętać kupując kołdry, poduszki, koce – lepiej wybierać takie, które można prać w wysokich temperaturach.
Im mniej, tym lepiej
W przypadku alergii na kurz warto rozważyć wyrzucenie z sypialni choć części przedmiotów, w których chętnie bytują roztocza, na przykład zasłon czy dywanów. W dziecięcych pokojach trzeba zadbać o to, by pluszaki były chowane zaraz po zabawie, bo jeśli zostaną włożone do zamkniętego pojemnika, kurz nie będzie na nich osiadał. Oczywiście i pluszaki warto systematycznie prać.
Kolejną rzeczą, o którą warto zadbać, jest obniżenie temperatury w sypialni na noc do 17 stopni Celsjusza – nie tylko lepiej się wówczas śpi, ale też warunki w niej panujące stają się mniej dogodne dla roztoczy.
Ostrożnie
Można też rozważyć sięgnięcie po środki roztoczobójcze, jednak trzeba pamiętać, że i one same mogą zaszkodzić alergikom. Warto je więc stosować z umiarem, najlepiej pod nieobecność alergika, część lekarzy w ogóle odradza ich stosowanie.
Przy okazji warto przypomnieć, że potencjalne zagrożenie, które może być związane ze stosowaniem środków roztoczobójczych, dotyczy wszystkich środków chemicznych stosowanych w domu, w tym i tych do sprzątania – zimą jest to o tyle ważne, że ograniczamy zwykle wietrzenie mieszkań. I jeszcze jedna rada – w przypadku alergii na kurz warto rozważyć odczulanie.
Nic nie pyli?
Choć trudno w to uwierzyć, w zależności od pogody, czasem już w styczniu, zwykle jednak w lutym – zawsze jednak w środku zimy - zaczyna się sezon pylenia drzew. Pierwsza jest leszczyna, zaraz po niej kwitnie olsza. Ich pyłki drażnią skórę raczej w niewielkim stopniu, bo zazwyczaj jesteśmy zimną szczelnie otuleni wychodząc na dwór, jednak mogą wnikać do organizmu poprzez drogi oddechowe i drażnić oczy. Alergicy mogą w związku z tym po kontakcie z nimi kichać, mieć wodnisty katar i wrażenie zatkanego nosa, mogą łzawić im oczy, mogą też mieć zaczerwienione gałki oczne, uczucie ich „sztywności". Swędzące mogą być też uszy. Tym objawom towarzyszą złe samopoczucie, ból głowy, a nawet duszność.
Pierwsza pomoc
W przypadku, gdy problem ogranicza się do skóry i oczu, warto ją przemyć po powrocie do domu. Skórę można umyć choćby zwykłą wodą, oczy - wykorzystując sól fizjologiczną lub sztuczne łzy, co przyniesie natychmiastową ulgę. Dopiero potem warto zastosować do oczu krople działające antyhistaminowo, oczywiście, o ile istnieje taka potrzeba. W przypadku ogólnego złego samopoczucia czy duszności, trzeba już skonsultować się z lekarzem.
Uwaga na miód
Pyłki mogą też stanowić niepożądany, w przypadku alergików, dodatek do jakże lubianego przez nas zimą miodu. Niestety, nie jest to jedyny artykuł spożywczy, na który alergicy muszą uważać. W okresie zimowym częściej niż w innych miesiącach roku, sięgamy przecież po jabłka, cytrusy, czekoladę, orzechy, migdały czy suszone owoce, a wszystkie te produkty również mogą być przyczyną problemów alergicznych (w przypadku suszonych owoców – zwykle nie one same, ale siarczyny, z pomocą których są konserwowane).
Alergia a leki
Alergicy muszą uważać na leki, które stosują, a przecież zima to czas kataru, kaszlu, przeziębień, infekcji wirusowych i bakteryjnych. Wstrzemięźliwość dotyczyć powinna antybiotyków, ale też leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, a te ostatnie nierzadko sami sobie aplikujemy, bez kontaktu z lekarzem i bez porady farmaceuty. Tymczasem leki, bez względu na sposób podania, mogą powodować wystąpienie nie tylko objawów ubocznych, możliwych do przewidzenia, ale też całkiem niespodziewanych reakcji alergicznych. Co niezmiernie ważne, wcześniejsze zażywanie jakiegoś leku nie oznacza, że będzie on dobrze tolerowany za każdym kolejnym razem. Na możliwość wystąpienia reakcji alergicznych mają wpływ podatność na uczulenia, ale także wiek i płeć – częściej alergia na leki przydarza się osobom dorosłym, głównie kobietom. Szacuje się, że nawet u 5 do 10 procent osób biorących leki mogą wystąpić objawy alergii, z tym, że zwykle mają one łagodny przebieg lub umiarkowanie nasilony, ograniczają się do zmian skórnych (pokrzywki, ewentualnie obrzęku), z tym że problematyczne może być objęcie obrzękiem gardła i języka, bo utrudnia to oddychanie. Gdy taki problem wystąpi, konieczna jest natychmiastowa wizyta u lekarza. Do lekarza należy też rozstrzygnięcie, o przyczynie wystąpienia zmian, stwierdzenie, czy rzeczywiście miały one charakter alergiczny.
Czy wiesz, że...
... szacuje się, że nawet u 5-10 procent osób biorących leki mogą wystąpić objawy alergii.
Autor: Małgorzata Grosman, „Moje Zdrowie"







