Znowu staw skokowy.
Zabawa ze stawami skokowymi rozpoczęła się jak byłem w 5 klasie szkoły podstawowej. Wtedy to z kolegą skakaliśmy przez (wtedy bardzo długie) schody do szatni szkoły nr. 12 w Otwocku. Po paru razach złe wybicie, no i noga w gipsie na 3 tygodnie. Noga do tej pory mnie boli, bo chyba źle się zrosła, albo zdjęli mi za szybko gips. Kolejny wypadek ze stawem skokowym odbył się podczas zwyczajnych biegów przełajowych. To nawet nie były zawody, tylko jakieś marne zaliczenia. 1 Klasa szkoły średniej. Tym razem prawa noga i gips na 2 tygodnie. Wydawałoby się, że wszystko jest ok dopóki na WF'ie w 3 klasie na samym początku roku bo 30 września znowu nie skręcił prawego stawu przy zwykłej i niezbyt agresywnej grze w piłkę. Tym razem na zdjęciu nawet nie wyszło, że mam skręcony, lecz mocno zbity. Kazali mi chodzić w stabilizatorze i z kulami. Tak też zrobiłem i przez 3 tygodnie męczyłem się o kulach do szkoły. A że do szkoły normalnie mam piechotką jakieś 20 min, to o kulach stanowiło to całkiem duże wyzwanie, noga bolała, a do tego ręce. Po zdjęciu, miałem dziwne uczucie, że nie jest tak jak powinno, ale lekarz nic nie zalecił (nawet powtórnego zdjęcia skoro to było tylko stłuczenie...). Teraz w pewnych momentach gdy stanę na nodze przeszywa mnie niewyobrażalny ból, jakby kość nachodziła jedna na drógą. Nie mogę też grać w piłkę tak jak grałem wcześniej bo się boję.
Cały ten wypadek ogranicza mnie strachem, że za chwilę mogę mieć znowu skręconą nogę co nie pozwala mi funkcjonować tak jakbym chciał. Nie mogę również biegać, czy skakać. Ból powraca, a ja nie jestem pewien czy mogę coś z tym zrobić.







